Wraz z wjazdem do Rosji czuliśmy nadchodzącą przygodę. Kraje nadbałtyckie oraz Finlandia były dla nas w pewnym sensie rozgrzewką. Rosja miała być tą nieodkrytą krainą, w której mieliśmy poczuć, że ta podróż naprawdę się rozpoczęła.

Hej Przygodo..

Do Rosji wjeżdżamy autobusem przez fińską granicę. Żadne z nas się nie spodziewało małej przygody na granicy. Nikt, oprócz rosyjskiego kierowcy autobusu, który paląc kolejnego papierosa spokojnie na nas czekał. Onur, jako szczęśliwy posiadacz tureckiego paszportu, w niektórych krajach może liczyć na dodatkową kontrolę, na przykład w Rosji. Po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu przez Turcję w 2015 roku stosunki tych wcześniej zaprzyjaźnionych krajów mocno się oziębiły. Lecz w przeciągu ostatniego roku coś drgnęło na arenie politycznej i wszystko wydawało się wracać do normy. Przed wspomnianymi wydarzeniami obywatele tureccy mogli wjechać do Rosji nawet bez paszportu, tylko na okazanie dowodu. Dziś potrzebują wizy (tak jak i my) oraz są zabierani na przesłuchanie za każdym razem jak wjeżdżają oraz opuszczają Rosję. My, oczywiście nieświadomi całej procedury, byliśmy najpierw zaskoczeni gdy Pani zaczęła skanować wszystkie strony z paszportu Onura, a następnie wykonała telefon, po którym celnicy zabrali Onura. Ja mogłam się jedynie przyglądać całej sytuacji z daleka, lekko przerażona. Po czterdziestu minutach Onur został odprowadzony przez agenta do autobusu i mogliśmy ruszyć w stronę Sankt Petersburga.

W Sankt Petersburgu skorzystaliśmy po raz kolejny z couchsurfingu. Przygarnęło nas przemiłe małżeństwo, Elena i Misza. które w pełni pokazało nam uroki rosyjskiej gościnności. Piliśmy, rozmawialiśmy o podróżach i marzyliśmy cały wieczór.

Z Eleną i Miszą

Petersburg ma w sobie coś magicznego i jednocześnie odrobinę swojskiego. Zaprojektowany z ogromnym rozmachem oraz przepychem, szerokimi arteriami i przepiękną architekturą. Z rozmachem powstają też nowe osiedla (w jednym z nich mieszka Elena i Misza), przeogromne kompleksy nowych blokowisk wyrastające aż do samego nieba. Nie brakuje też oczywiście znanych nam tak dobrze z naszego własnego podwórka typowych blokowisk. Wszystko jest tu duże oraz przestronne, czasem jakby wyjęte z innej skali, w której człowiek czuje się jeszcze mniejszy niż jest w rzeczywistości. Mieszkanie Eleny i Miszy znajdowało się w okolicach metra Elektrosila przy Moskiewskim Prospekcie. Aleja ta ciągnie się przez 10 kilometrów aż do pałacu na Carskim Siole. Momentami ta szeroka aleja przypominała mi Marszałkowską w rejonach MDM-u. Monumentalne oraz mocno osadzone budynki, z których gdzieniegdzie wyłaniają kolumnady czy olbrzymie rzeźby robotników.

Miasto jest bogate, czyste, zadbane i w pełni zasługuje na miano Wenecji Północy nie tylko ze względu na fakt, że położone jest na kilkudziesięciu wyspach. Sankt Petersburg jest niekończącym się pasmem atrakcji oraz zabytków.

Rzeka Newa jako idealny plan zdjęciowy

To magiczne miejsce odwiedzamy w czerwcu. Jest gorąco, słonecznie oraz tłoczno. Od Newskiego Prospektu kierujemy się w stronę Soboru Zmartwychwstania Pańskiego, którego kolorowe kopułki migoczą już w oddali. Cerkiew wygląda jak z bajki zarówno wewnątrz jak na zewnątrz. Majstersztyk w każdym calu!

Oto petersburska perełka – Sobor Zmartwychwstania Pańskiego

Jak z bajki jest również Ermitraż, który zmęczył nas niesamowicie, ponieważ postanowiliśmy odwiedzić jego salony. Po godzinie w środku nasze mózgi nie są w stanie przyswoić żadnej dodatkowej informacji z natłoku wrażeń dookoła oraz przeogromnych tłumów. Elena i Misza powiedzieli jedynie, że do Ermitrażu wybierają się jedynie na poszczególne wystawy, ponieważ jest po prostu za duży. Trudno się z nimi nie zgodzić, gdyż łącznie ten kompleks posiada 350 sal o łącznej długości 24 kilometrów! O eksponatach nawet nie wspominając, których jest tu około 3 milionów.

Przepiękne są również petersburskie parki, które odwiedzamy, by chwilkę odpocząć lub skryć się przed palącym słońcem. Jest to idealny moment by poobserwować ludzi dookoła. Rosjanie uwielbiają parki, bo zarówno w Sankt Petersburgu jak i w Moskwie w każdym odwiedzanym przez nas parku jest masa ludzi. Kobiety pozują do zdjęć, zakochane pary przechadzają się po alejkach, niektórzy tak jak my, po prostu siedzą na ławkach i przyglądają się ludziom.

Po Sankt Petersburgu biegamy tylko dwa dni. Jesteśmy pod wrażeniem tego ogromnego miasta, którego uroków nie możemy w pełni poznać w tak krótkim czasie. Gubimy się czasem na małych uliczkach w centrum miasta. Nad głowami plątanina kabli, które niczym sieć pajęcza rozciągają się pomiędzy budynkami. Na jednej z takich uliczek odwiedzamy dom Fiodora Dostojewskiego. Z kameralnych uliczek zawsze trafiamy na ogromne place, gwarne szerokie aleje lub piękne kanały.

Dom – muzeum Fiodora Dostojewskiego

Z Twierdzy Pietropawłowskiej rozciąga się widok na Ermitraż oraz Pałac Marmurowy. Pod Kolumną Rostralną tańczą ludzie. Zatrzymujemy się tu na chwilkę. Wieczorem znów wracamy nad Newski Prospekt, na którym jest gwarniej niż w ciągu dnia. Gdzieniegdzie w małych uliczkach uliczni artyści śpiewają, grają, tańczą. Sankt Petersburg tętni życiem.

Tańce pod Kolumną Rostralną

 

Więcej o Rosji znajdziesz tutaj:

Na szerokich torach
Nad Bajkałem
Pozdrowienia z Moskwy

 

GALERIA

[AFG_gallery id=’16’]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj