Od pierwszych chwil bardzo cieszyliśmy się, że jesteśmy w Kyoto. Może właśnie tu znaleźliśmy to, czego podświadomie szukaliśmy w Japonii. Dawna stolica Japonii urzekła nas tradycyjnymi, starymi japońskimi domami oraz niezliczoną ilością mniej lub bardziej znanych świątyń. Kyoto okazało się również bardziej kameralne niż wielkomiejskie Tokyo. Mieliśmy wrażenie, że niemalże każdy zakamarek tego miasta skrywa jakąś interesującą historię z przeszłości.

W samym Kyoto spędziliśmy niecałe 3 dni. Zdecydowanie za krótko, lecz w tamtym czasie, przed wylotem na Tajwan, chcieliśmy również odwiedzić Osakę. Zatem, za co tak bardzo polubiliśmy Kyoto?

Za rzekę Kamo-gawa

Japonia okazała się miejscem spotkań dawnych znajomych i w Kyoto, po długiej przerwie, spotkaliśmy się w końcu z przyjacielem Onura z Bazylei, Fabianem. Fabian jest Singapurczykiem a w Kyoto robi właśnie doktorat. Razem z nim wybraliśmy się po raz drugi na japońskie sushi, tym razem mniej wysublimowane, lecz równie pyszne. Onur zakochał się w sushi rollach, taśmach oplatających całą restaurację, po których wędrowały małe zestawy sushi.

Sushi, sushi, sushi! : D

Po kolacji udaliśmy się nad rzekę Kamo-gawa, która odrobinę atmosferą przypominała nam Ren i Bazyleę. Nad brzegami rzeki ludzie siedzieli na kocykach, zajadali się smakołykami i rozmawiali. Usiedliśmy i my, wspominaliśmy dawne czasy, śmialiśmy się i podziwialiśmy nocną sylwetkę Kyoto.

Rzeka Kamo-gawa, trochę poza centrum

Za Arashiyama

Trochę poza miastem, u stóp gór znajduje się Arashiyama. Miejsce, w którym mieści się siedem shintoistycznych świątyń. A tuż obok słynny las bambusowy. Bliskość lasu bambusowego w okolicy świątyń wcale nie jest tu przypadkowa, gdyż roślina ta symbolizuje siłę i chroni święte miejsce przez złymi mocami.

Zakamarki Arashiyama

Okolica Arashiyama jest niezwykle malownicza. Wszystko jest tu zatopione w zieleni, a budynki otoczone są misternymi japońskimi ogrodami. Jednym z popularnych miejsc jest Most Togetsukyo (Most Wędrującego Księżyca), który łączy kompleks świątynny Arashiyama z dawnymi japońskimi rezydencjami oraz małpim gajem, Parkiem Iwatayama.

Widok na rzekę Katsura

Wskazówka: wstęp do kompleksu Arashiyama jest za darmo, lecz by zobaczyć niektóre świątynie od środka trzeba zapłacić, np. wstęp do świątyni Tenryu-ji kosztuje 500 jenów i jest ona otwarta w godzinach 8:30 – 17:30.

Za las bambusowy Sagano

Ostatecznie pokochaliśmy Las Bambusowy, lecz nie ukrywam, że w pierwszych krokach lekko nas rozczarował. Faktycznie, nie odwiedziliśmy go o brzasku, czyli w podobno najbardziej mistycznym momencie, tylko w środku dnia. Co nie było dla nas żadnym zaskoczeniem, spotkaliśmy wielu japońskich jak i zagranicznych turystów. Początkowo wydał nam się on bardzo malutki, a same ścieżki otoczone były naturalnym wprawdzie ogrodzeniem, które jednak przesłaniało sporą część lasu.

W bambusowym lesie…

Pomimo niezbyt dobrego początku, z każdym krokiem było coraz lepiej i my również zachwyciliśmy się bambusowym zagajnikiem. Zadzieraliśmy głowy do góry, zaglądaliśmy przez większe szczeliny w ogrodzeniu, podziwialiśmy Japończyków w ich pięknych kimonach, którzy wspaniale wyglądali na tle bambusów. Parę razy udało nam się nawet złapać moment w samotności i może dlatego stwierdziliśmy zgodnie, że ten bambusowy las ma coś w sobie.

Mój mały filmowiec : )

Wskazówka: las bambusowy jest za darmo i jest otwarty 24/7 : )

Za Fushimi Inari

Miejsce zdecydowanie wyjątkowe i nietuzinkowe. Jest najważniejszą świątynią w południowym Kyoto, a wśród turystów słynie przede wszystkim z tysięcy bram tori ustawionych wzdłuż ścieżek prowadzących na świętą górę Inari.

Główna świątynia FUshimi Inari

Świątynia zadedykowana jest shintoistycznemu bóstwu Inari, odpowiedzialnemu za ryż i dobrobyt. Do całego kompleksu wchodzimy przez bramę Romon, która stoi przed główną świątynią. Tuż za nią rozpoczyna się szlak Senbon Torii z tysiącem czerwono-pomarańczowych bram torii. Każda z ponad 4000 bram jest ofiarą złożoną bóstwu Inari przez przedsiębiorców i biznesmenów.

Ścieżka prowadząca przez czerwono-pomarańćzowe torii

W tym kompleksie oprócz torii spotkaliśmy masę posążków lisów, które pełnią role posłańców. Często trzymają one w ustach klucz do spichlerza lub snopek ryżu.

Posłańcy

Wskazówka: Fushimi Inari jest za darmo i jest otwarte 24/7

Za Kiyomizudera

By dostać się do światyni Kiyomizudera, musieliśmy przedrzeć się dzielnicę Higashiyama. Wzdłuż ulic ciągnęły się stragany oraz małe knajpki. Było niesamowicie gwarno oraz tłoczno. Nic dziwnego, każdy chce odwiedzić słynną świątynię Kiyomizudera położoną na wzgórzu.

Główna ulica w Higashiyama

Piękna jest nie tylko sama świątynia, ale także widok, który możemy podziwiać z głównej drewnianej sali. Ciekawostką jest to, że w konstrukcji głównej hali nie ma ani jednego gwoździa!

Widok z Kiyomizudera

Tuż niedaleko świątyni Kiyomizudera znajduje się o wiele mniejsza świątynia Jishu. Niezwykle ważna, gdyż poświęcona jest bożkowi miłości, który pomaga w znalezieniu odpowiedniego partnera.

Za Higashi Honganji

Ten buddyjski kompleks świątynny mieści się bardzo blisko stacji kolejowej w Kyoto i to właśnie tu znaleźliśmy nieoczekiwany spokój i piękno. W Japonii jest wiele piękna, lecz to miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie, może dlatego że okazało się inne od tych, które widzieliśmy wcześniej.

Higashi Honganji
Brama wejściowa do Higashi Honganji

Budynki Higashi Honganji są czarne z biało-złotymi wykończeniami. Główna hala, Goei-do, jest największym drewnianym budynkiem w Kyoto i jednym z największych drewnianych budynków na świecie. Jak dla mnie pięknie oszlifowany czarny diament! Jeśli będziesz w dawnej stolicy Japonii, wpadnij tam chociaż na chwilkę.

Za dzielnicę Gion, oczywiście

Piękna dzielnica z drewnianymi domami machiya o niezwykle wąskich i malutkich fasadach a długich pomieszczeniach jest kolejną z wizytówek Kyoto. Jest tu masa tradycyjnych sklepików, herbaciarni, drogich knajpek i restauracji. Lecz największym punktem programu jest możliwość zobaczenia gejszy bądź maiko! Nam niestety się nie poszczęściło w tej materii ale i tak uwielbiamy tę część miasta za niesamowitą atmosferę.

Zakamarki : )

Więcej o Japonii możesz znaleźć tutaj:

Luźne wspominki z Japonii – czyli co nas zaskoczyło i zadziwiło
Zagubieni w Tokyo – czyli jak próbowaliśmy odnaleźć się w tym wielkim mieście
U podnóża Fuji – o spaniu w kapsule i szalonych rollercoasterach
Osaka – o dziwnych zdarzeniach i japońskim slumsowisku

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here