Do stolicy przyjeżdżamy w niedzielny poranek. Dzień zapowiada się spokojnie, jest tylko garstka ludzi na ulicy. Nasz hostel znajduje się w okolicach metra Twierskaja. Kremlin oraz Plac Czerwony będziemy mieli na wyciągnięcie ręki.

Pierwszego dnia spotykamy się z Marią i Glebem. Ciekawe jest jak czasem przypadkowe spotkania mogą przerodzić się w dobrą znajomość. Marię poznałam rok wcześniej na lotnisku w Istambule w dosyć niezwykłych okoliczność, w momencie kiedy niemalże pokłóciła się z celnikiem, a później żałując swojej decyzji niepotrzebnie najadła się strachu. Była bardzo zdenerwowana i po prostu zaczęłyśmy rozmawiać. Okazało się, że mieszka w Moskwie. Gdy dowiedziała się, że planujemy podróż dookoła świata i zamierzamy zatrzymać się na chwilę w stolicy, powiedziała żeby się do niej odezwać. Więc się odezwałam. Po roku mogliśmy poznać się naprawdę, posłuchać o Moskwie widzianej ich oczyma, poplotkować o różnicach pomiędzy Rosjankami a Europejkami, a wszystko to w otoczeniu pięknych moskiewskich parków.

Z Marią i Glebem na Wzgórzu Worobiowym

Na pierwszy ogień idzie Park Sztuki. Niezwykle ciekawy, gdyż możemy w nim zobaczyć ponad 700 rzeźb z czasów Związku Radzieckiego. Eksponaty były zbierane przez ostatnie 20 lat i ostatecznie zostały zaprezentowane w tym parku. Możemy tu zobaczyć olbrzymią mapę ZSRR oraz ogromne rzeźby Lenina czy Stalina.

Park Sztuki Muzeon zwany też „Fallen Monument Park”, czyli Parkiem Upadłych Pomników

Tuż obok znajduje się ogromny Park Gorky, moskiewska wersja Central Parku. Ciągnie się wzdłuż rzeki Moskwy. Jest to najbardziej popularny park wśród mieszkańców Moskwy i w niedzielę dosłownie pękał w szwach. Jedna część to park rozrywki z atrakcjami. Można tu wynająć konia, łódkę a nawet skoczyć na bungee! Druga część jest bardziej typowym parkiem, miejscami zamienia się nawet w las. Dotarliśmy aż do punktu widokowego, który jest najwyższym punktem miasta, czyli Wzgórza Worobiowego.

Park Gorky

Ponieważ mieszkaliśmy stosunkowo niedaleko Placu Czerwonego, odwiedzaliśmy go niemal codziennie podczas naszego krótkiego pobytu. Byliśmy zachwyceni jego rozmachem, kolorami bajkowego Państwowego Muzeum Historycznego w Moskwie, Baszty Sanackiej lecz najbardziej przypadła nam do gustu Sobór Wasyla Błogosławionego. Podziwialiśmy o różnych porach dnia jego detale oraz kolorowe kopułki.

Państwowe Muzeum Historyczne na Placu Czerwonym

W Moskwie spędziliśmy niecałe cztery dni, z czego jeden wypadł nam na historię z praniem, lecz o tym za chwilkę. Wprawdzie kręciliśmy się wokół centra historycznego, które pomimo że było wypełnione po brzegi turystami, to jednak nas na tyle urzekło, że często nie chciało wypuścić ze swych objęć. Zachwyciło nas również Muzeum Kosmonautyki, które jest obecnie jedynym muzeum w Moskwie posiadającym urządzenia oraz relikty związane z podbojem kosmosu. Muzeum znajduje się dokładnie pod niesamowitym Pomnikiem Zdobywców Kosmosu. Przedstawia ona startującą rakietę w kosmos. Wygląda fenomenalnie, w szczególności gdy odbija światło słoneczne i niemalże oślepia wszystkich naokoło.

Pomnikiem Zdobywców Kosmosu

Muszę przyznać, że jednak Rosjanie mają finezję przy projektowaniu. Robotnik i kołchoźnica. Ogromny pomnik o wysokości niemalże 25 metrów został zaprojektowany przez Wierę Muchiny na światową wystawę w Paryżu w 1937 roku. Inspiracją do stworzenia tej pary robotniczych bohaterów było dwóch antycznych herosów (Harmodios i Aristogejton). Dziś dumnie górują nad miastem na ogromnym piedestale.

Robotnik i kołchoźnica w burzliwej scenerii

Muzeum znajduje się tuż obok ogromnego kompleksu Ogólnorosyjskiego Centrum Wystawowego stworzonego, którego początki sięgają czasów Stalina. Gdy odwiedzaliśmy to miejsce, jego znaczna część była w remoncie.

Podczas tej podróży często odwiedzamy przeróżne miejsca związane z elektroniką. Tak jak ja uwielbiam biegać pomiędzy straganami z lokalnymi wyrobami, tak Onur nie może się oprzeć lokalnym marketom z elektroniką. Dzięki temu odwiedziliśmy wielopiętrowy dom handlowy Gorbushka. Strasznie interesujące i trochę dziwaczne miejsce muszę przyznać. Istny labirynt. W malutkich sklepikach na przeróżnych poziomach można znaleźć praktycznie wszystko.

W tej króciutkiej opowieści o Moskwie nie może oczywiście zabraknąć kulminacyjnego dla nas punktu programu jakim okazało się pranie. Czasem natrafiamy na przeróżne haczyki związane tym, czego uniknąć się nie da.Ty razem przyszedł czas na pranie. Przed nami była kilkudniowa podróż Koleją Transsyberyjską więc trzeba było odświeżyć ciuszki. Ucieszyliśmy się ogromnie gdy okazało się, że w hostelu pralka jest do naszej dyspozycji. Wieczorem podczas naszego prania nastąpiło zwarcie. Nie ma światła. Pralki nie można otworzyć, więc czekamy aż do rana. Okazało się, że pralka również się popsuła a nasz ubraniowy dobytek spędził noc w czarnej i śmierdzącej wodzie. Zaczęliśmy szukać pralni, co okazało się nie lada wyzwaniem, nawet dla Pani recepcjonistki. Nie wiadomo było kiedy i czy w ogóle pralka powróci do życia. Okazało się, że niedaleko jest pralnia, której w rzeczywistości nie było. Szukamy dalej. Gdzieś za rogiem podobno też jest pralnia. Nawet teraz pisząc o tym zalewam się łzami, lecz wtedy moja cierpliwość była wystawiona na ogromną próbę.

Moskiewskie anioły

Idziemy z nasiąkniętym czarną wodą praniem przez Moskwę w klapkach i częściowo w piżamach. Prawdziwa czarna komedia. Ludzie biegną do pracy a my z foliowymi torebkami, z których cieknie woda szukamy tej magicznej pralni. Pralni oczywiście nie ma. Na mapie znajdujemy gdzieś dalej pralnie na żetony. Łapiemy ubera i jedziemy z naszym mokrym pakunkiem niemalże przez pół miasta. Znajdujemy pralnię! Lecz… wesoła Pani za kontuarem pokazuje nam czekające worki z praniem i mówi, że jest dziś jest to niestety niemożliwe. Nie ma wody. Awaria.

Ktoś powie, a czemuż nie upraliście tego w ręku i po sprawie? Po co się tak męczyć? Cóż, sami nie znaleźliśmy odpowiedzi na to jakże proste pytanie. Daliśmy się wciągnąć w szał prania. Może dopadła nas jakaś chwilowa gorączka? W każdym razie po tych paru godzinach biegania po Moskwie w klapkach i cieknącymi torebkami wieczorem miała nas spotkać nagroda w postaci naprawionej pralki.

Sobór Wasyla Błogosławionego

Ciągle zadawaliśmy sobie pytanie Jaka jest właściwie ta Moskwa? Jaka jest Rosja?

Chyba do tej pory ciężko znaleźć nam jednoznaczną odpowiedź. Rosję samą w sobie ciężko ująć jednoznacznymi określeniami. Jest to po prostu niemożliwe chociażby ze względu na ogrom tego kraju. Można powiedzieć, że jest to kraj kontrastów. Ogromne rozwarstwienie społeczne widać nie tylko w samych miastach lecz przede wszystkim poza dużymi skupiskami. Im dalej w kraj, tym skromniej, prościej oraz biedniej. W Moskwie chyba w największym stopniu czuliśmy pewnego rodzaju zobojętnienie. Może jest to kwestia bycia wielką metropolią. Sankt Petersburg wydawał nam się bardziej przyjacielski, może dlatego, że przygarnęli nas niesamowicie mili ludzie pod postacią Eleny i Miszy. W Moskwie na ulicy czy w sklepie nie często ktoś się po prostu uśmiechnie, lecz jeśli już to nastąpi to z pewnością będzie to jeden z najszczerszych uśmiechów. Od Gleba dowiedzieliśmy się, że Rosjanie nie lubią się przepracowywać. Wolą komuś zapłacić za gotowy produkt niż wytwarzać go w swoim własnym kraju. Niestety byliśmy w tym kraju zbyt krótko, by samemu to ocenić. Lecz z pewnością nie można im odmówić fantazji oraz finezji, co widać praktycznie na każdym kroku. Oraz rozmachu. Rosja to duży kraj, w którym lubi się duże rzeczy : )

Więcej o Rosji znajdziesz tutaj:

Sankt Petersburg z bajki wyjęty
Na szerokich torach
Nad Bajkałem

 

GALERIA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here